środa, 1 stycznia 2014

Zawody



W Lostarze, wbrew możliwym przypuszczeniom, dni nie spędza się na ratowaniu świata czy walce dobra ze złem. Ten świat – prawdopodobnie jak każdy inny – ma swych wojowników, ale także szarych ludzi zajmujących się tak przyziemnymi sprawami, jak na przykład codzienne pieczenie chleba czy struganie zabawek dla dzieci.
Nie wszystkie jednak zawody w Lostarze zioną taką codziennością oraz normalnością. Wśród krawcowych, piekarzy oraz kucharzy miejsce znaleźli ludzie może niezbyt niezwykli, ale których zajęcia nieco odbiegają od normy w tę czy inną stronę. Ponadto ich praca może się wydać specyficzna, a nawet obca dla wielu osób.
Zwykle ma to powiązanie albo z magią, albo z ustrojem politycznym, albo warunkami życiowymi w Lostarze. Chociaż dla tutejszego społeczeństwa te jednostki są zupełnie normalne, to wyraźnie odznaczają się drobną odmiennością na tle innych.


Botanik znajduje się ze swym zajęciem na niejakim pograniczu – z jednej strony odnosi się do normalnej pracy, z drugiej bardzo wiele wspólnego ma z magią rządzącą całą krainą, stąd też jego nieco niecodzienne obowiązki. Nie sposób jednak zakwalifikować go do jedynie magicznych zawodów, z czego wynikają różne spory ideologiczne.
Wiadomym jest, że botanicy mogą zajmować się normalnymi roślinami, niepowiązanymi w żaden sposób z magicznymi zasobami ziemi, ale także z tymi o drobnym zasobie mocy, niekiedy nawet niebezpiecznymi. Pracują jak w terenie – szukając rzadkich gatunków, badając je w naturalnym środowisku oraz pobierając najróżniejsze próbki do przebadania laboratoryjnego – tak i w swoich drobnych ośrodkach, które czasami obejmują ledwie nieduże przydomowe szklarnie.
Botanicy zajmujący się normalnymi roślinami są, niestety, skazani na siebie oraz własne środki finansowe. Zwykle utrzymują się wtedy z hodowli co rzadszych gatunków i współpracy z zielarzami, którym sprzedają wysokiej jakości składniki do mikstur czy maści; z tego też powodu ich wyprawy terenowe bywają bardzo ograniczone. Inaczej sprawa przedstawia się z punktu widzenia botaników potocznie zwanych magicznymi.
Obcowanie z niebezpieczną florą niesie za sobą większą odpowiedzialność, dodatkowo przyciąga zainteresowanie różnych instytucji. Magiczni botanicy mogą liczyć nie tylko na dofinansowania od Akademii Magii, ale także na etat wśród tamtejszego grona pracowników – otrzymują wtedy warunki podobne do oferowanych miejscowym badaczom.
Ponadto potrzebny jest specjalny strój, który ochroni śmiałka przed najróżniejszymi systemami obronnymi magicznych roślin. Wykonanie tego ubioru nie należy ani do prostych zadań, ani do tanich, dlatego zwykle botanicy albo ryzykują własnym życiem bez niego, albo polegają na cudzej pomocy finansowej.
Strój szyty jest z jednolitego materiału z daleka wyglądającego jak len, jednak w praktyce okazuje się o wiele bardziej wytrzymały oraz szczelny. Przepuszcza powietrze, aczkolwiek po wielu godzinach pracy można się porządnie zgrzać. Skrojony jest na wzór kombinezonu, bez podziału na spodnie czy koszule, dodatkowo na głowę zakłada się kapelusz o niezbyt szerokim rondzie, z którego spuszczona zostaje bardzo wytrzymała siatka z włókien sitkowca, co zapewnia dodatkowe bezpieczeństwo.


Rola dowódcy straży miejskiej jest przeważnie wszystkim dobrze znana. Jako najbardziej doświadczony oraz odpowiedzialny wojownik – a niekiedy zwyczajnie najlepiej ustawiony pod względem znajomości – przewodzi pozostałym strażnikom, by zapewnić w mieście spokój oraz bezpieczeństwo.
Zwykle dzieli te same obowiązki, co jego podwładni: chodzi na patrole, łapie przestępców, rozwiązuje spory i zaprowadza porządek w przepełnionych karczmach. Dodatkowo także zajmuje się pracą za biurkiem – wypełnia dokumenty, pilnuje wyposażenia swoich ludzi, odnawia zasoby straży miejskiej i kontroluje jej budżet. Chociaż posiada pod sobą odpowiednie osoby, które są odpowiedzialne za dane zagadnienia, to każdy papier bądź decyzja muszą przejść przez jego ręce.
W 600 roku drugiej ery ujednolicono mundury straży miejskiej we wszystkich regionach z drobnymi zmianami uwzględniającymi warunki klimatyczne. W przypadku dowódców jedynym wizualnym wyróżnieniem jest klamra w pasie podtrzymującym broń – o wiele większa, zdobiona wzorem winorośli, z miniaturą herbu władcy na samym szczycie, by nie było wątpliwości, komu strażnik służy.


Łowcy Przeklętych na przestrzeni wieków zyskiwali oraz tracili szacunek. We wczesnych latach drugiej ery traktowano ich z niemalże czcią, mieszkańcy Lostaru byli im niezwykle wdzięczni za wykonywaną pracę – mordowanie drugiej, groźniejszej rasy. W tych czasach powstawało wiele mniejszych oraz większych organizacji trudniących się tropieniem, ściganiem, a następnie osaczaniem oraz mordowaniem Przeklętych. Wykorzystując nadal żywo buzującą w ziemi magię, konstruowali bądź odnajdywali na tyle silne artefakty, by pozwoliły się im mierzyć z o wiele potężniejszym przeciwnikiem.
W drugiej połowie czwartego wieku ich popularność zaczęła się zmniejszać – nie z powodu sympatii do Przeklętych, a niejakiego zapadnięcia się tej rasy pod ziemię. Łowcy przestali być aż tak potrzebni, zatem nie pokazywali się zbyt często. Przełomowym okresem dla ich świetności z pewnością było Drugie Starcie Magiczne rozpoczęte w 411r.
Od tego czasu łowcy stracili większość prestiżu; Przeklęci wrócili do łask, odzyskali wiele przywilejów oraz praw należnych każdej żywej, myślącej istocie, a polowania na nich zaczęły być coraz krytyczniej postrzegane. Nie oznaczało to jednak ich całkowitego zaprzestania; zawsze znajdowali się ludzie pragnący pozbyć się odmienności, która w dodatku była dla nich niebezpieczna.
Łowcy nie dało się jednoznacznie rozpoznać w tłumie, ponieważ nie nosili oni mundurów. Jedynie znajomość herbów poszczególnych organizacji mogła to ułatwić, ponieważ zawsze mieli przy sobie przynajmniej jedną naszywkę z symbolem. Poza tym przeważnie ubierali się w skórzane zbroje, często łączone z ciemnymi płaszczami bądź pelerynami. Najbardziej charakterystyczne było obwieszenie każdego rodzaju bronią – od magicznych lin przytroczonych do pasa, po kusze, łuki oraz miecze-artefakty najróżniejszych wielkości czy właściwości. Musieli być gotowi do walki z każdym rodzajem Przeklętego w każdej chwili.


Łuczarze wiele wspólnego mają ze zbrojmistrzami oraz kowalami specjalizującymi się w wykuwaniu broni, nie podków dla koni. Oni jednak w swojej pracy skupiają się przede wszystkim, jak łatwo się domyślić, na łukach.
Łuczarstwo nie polega jedynie na wykonywaniu łuków – oraz niekiedy kusz – oraz późniejszym ich sprzedawaniu. Wielu łuczarzy zajmuje się tylko zdobnictwem tego rodzaju broni bądź skupowaniem tej zniszczonej, by ją odrestaurować i odsprzedać dalej. Bardzo często wykonują także różnego rodzaju strzały, bez względu na to, czy tworzą same łuki. Strzały są prostsze w obróbce i łatwiej je sprzedać.
Często zdarza się, że łuczarstwem zajmują się emerytowani myśliwi, którzy posiedli wiele przydatnych umiejętności podczas wykonywania zawodu. Osobie nieznającej się za dobrze na łucznictwie łatwo będzie dać się oszukać – nie każdy łuczarz jest uczciwy, często sprzedają towar drugiej jakości, czego nie sposób poznać na pierwszy rzut oka. Istnieją jednak wśród oszustów prawdziwi artyści, którzy swemu zajęciu oddają się z pasją.


Obrońca to bardzo poważany w Lostarze zawód. Zwykle zajmują się nim całe rodziny, niekiedy pokoleniowo, wyrabiając sobie przez lata renomę oraz zaufanie wśród szlachty, do której najczęściej skierowane jest to zajęcie. Dobrze wyszkolony obrońca bywa cenniejszy od całej bandy wynajętych najemników – bo ich lojalność ogranicza się do mieszka złota, natomiast obrońcy do honoru oraz obowiązku.
Obrońcy mogą podejmować się pracy wieloletniej – w służbie jednej osoby aż do śmierci albo pracownika, albo pracodawcy – bądź też mniejszych oraz krótszych zadań, na których szybciej zarobią, jednak nie przyniesie im to odpowiedniego prestiżu. Cała ich rola polega na bronieniu wyznaczonej osoby; nie zawsze jest to tak, która płaciła. Chronienie celu nie ogranicza się tylko do walki, ale obejmuje także oddanie za tego kogoś życia oraz rozsądne ocenianie sytuacji, by móc służyć mądrą radą w razie potrzeby.
Największym sukcesem dla obrońcy jest nie dopuścić do tego, by chroniona osoba zginęła. Jeśli przy wieloletniej służbie pracodawca odejdzie śmiercią naturalną, obrońca zostaje zwolniony ze swojego obowiązku i może szukać kolejnego miejsca zaczepienia, jednak na jego barkach spoczywa już wielki zaszczyt – wykonał zadanie doskonale.
W samym obrończym światku, jak to często się mawia, poszczególni wyróżniający się na tle innych wojownicy często otrzymują charakterystyczne przydomki, po których są potem w świecie rozpoznawani. Cieszą się sporym respektem, a po wieloletnich praktykach przyjmują pod swoje skrzydła uczniów, by przekazać wiedzę oraz doświadczenie dalej.
Obrońcy znani są z doskonałej obserwacji otoczenia, trzeźwej oceny sytuacji, niebywałej biegłości w posługiwaniu się bronią, jak i również zaskakującej zdolności upchnięcia orężu w stroju tyle, ile tylko się da. Obserwowanie rozbrajającego się po dniu pracy obrońcy przypomina przypatrywanie się rozkładanemu na ulicy straganowi z najróżniejszymi ostrzami. Co ciekawe, wiele ze sztyletów, noży, czy nawet niekiedy mieczy na pierwszy rzut oka pozostaje niewidocznych.


Ostrze władcy jako zawód zostało określone dopiero po 600r. drugiej ery. Mimo że wcześniej zdarzały się przypadki, gdy ktoś pełnił bardzo zbliżone do tego obowiązki, zwykle nazywało się te osoby po prostu obrońcami bądź prawą ręką. Jako stanowisko z prestiżem zostało obwołane przez królową Lavenę li’Serval w formie podziękowania dla jednego z zasłużonych w pięcioletniej wojnie domowej żołnierza.
Ostrze władcy przysięga mu całkowitą, niepodważalną lojalność oraz posłuszeństwo. Właściwie oddaje własne życie w ręce rządzącego, zobowiązując się do wykonania każdego rozkazu, jaki zostanie wydany. Nieoficjalnie wiadomo, że ostrze władcy nigdy nie zrobi czegoś, co mogłoby przynieść monarsze szkody jak moralne, tak fizyczne – a jeśli zainteresowany nie słucha porady najwierniejszego sługi, sługa działa na własną rękę.
To, w jakim dokładnie charakterze Ostrze pracuje, zależy od jego umiejętności. Gdy na stanowisku znajduje się wojownik, obowiązki przypominają zadania obrońcy, zdarzają się jednak i magowie, i skrytobójcy, i złodzieje, i mnóstwo innych, niemalże nieprawdopodobnych, a utalentowanych osób, które akurat danemu władcy pasowały. Ostrze jest zawsze pojedyncze – dlatego musi być na tyle wybitne, by poradzić sobie z ochroną monarchy w każdej sytuacji.
Ich oficjalny strój nie jest ani paradny, ani szykowny. Obcisłe ubrania utrzymane w ciemnych szarościach oraz czerni, często z peleryną z kapturem, do tego pas na broń. Ostrze ma się nie wyróżniać z tłumu i ginąć gdzieś w tle, stać się cieniem władcy – klingą, która wysuwa się znienacka, by bronić właściciela lub by wykonywać jego rozkazy. Na ramieniu często wyszyty jest herb rządzącego.


Strażnicy miejscy zajmują się utrzymywaniem porządku w miastach oraz okolicznych traktach. W patrolach biorą udział pięcioosobowe grupy, które przemierzają ulice, nasłuchując oraz wypatrując wszelkich nieprawidłowości. Podlegają jednemu, rzadziej dwóm dowódcom, a ich rozkazów muszą słuchać bezdyskusyjnie. Oczywiście – w praktyce wygląda to różnie, często udaje się dojść do porozumienia, jeśli jednak nie, nieszczęśnik zostaje wydalony ze straży.
Patrole oraz treningi odbywają się turami – kiedy jedna grupa wyrusza przed południem pilnować miasta, druga przechodzi szkolenie, potem natomiast się zamieniają. W zależności od wielkości miejscowości grupy mogą liczyć od pięciu, nawet do pięćdziesięciu lub więcej strażników.
W 600 roku drugiej ery ujednolicono mundury straży miejskiej we wszystkich regionach z drobnymi zmianami uwzględniającymi warunki klimatyczne. Podstawowymi barwami są czerń, srebro oraz granat. Tunika nakładana pod zbroję utrzymana jest w czarnym oraz granatowym kolorze; z czego rękawy pozostają ciemnoniebieskie, spodnie już z powrotem czarne, a główna część tuniki to granatowy środek oraz plecy z czarnymi pasami po bokach. W prezentacyjnych miejscach wyszyty został herb aktualnie rządzącego rodu. Z elementów zbrojnych są nagolenniki, zarękawia, naramienniki, obojczyk oraz nabiodrniki. Dodatkowo strażnicy dysponują długą granatową peleryną przyczepianą pod naramiennikami.
W takich samych mundurach poruszają się także strażniczy zamkowi.


Czym zajmuje się uzdrowiciel, nietrudno się domyślić. Podobną rolę odgrywa uzdrowiciel zwierzęcy, jednak jego specjalizacją zdecydowanie nie jest człowiek. Całą wiedzę oraz magię skupia na innych stworzeniach potrzebujących leczenia; w przeciwieństwie do ludzi, zwierzętom medycy pomóc nie są w stanie, zwyczajnie nie posiadając odpowiedniej wiedzy i nie mogąc ich braków zastąpić wyczuciem magicznym. Z tego też powodu funkcjonują jedynie uzdrowiciele zwierzęcy, nie spotkano do tej pory żadnego medyka, choć część z nich edukuje się w tym kierunku.
Uzdrowiciele zwierzęcy bazują na podstawowej magicznej diagnozie w przypadku chorób wewnętrznych, gdy natomiast jest to kwestia zranienia mechanicznego, wystarczy podstawowa wiedza anatomiczna, by sklecić jak kość, tak i skórę. Zwykle poza magią uzdrowicielską dysponują albo energetyczną, albo mentalną – bez żadnej z tych dodatkowych dziedzin nie byliby w stanie łatać dziur edukacyjnych czarami poprzez sondowanie pacjenta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz