środa, 1 stycznia 2014

Przeklęci



Uczeni nie są zgodni, czym dokładnie jest druga rasa istot człekopodobnych zamieszkująca Lostar. Wiadomo, że nie żyła na tych ziemiach od samego początku – pierwsze odnotowania spotkań są datowane na kilka tysięcy lat wstecz, niedługo po Pierwszym Wielkim Wybuchu. Istoty otrzymały miano Przeklętych, które szybko się przyjęło i jest używane po dziś dzień.
Zasadnicza różnica między ludźmi a Przeklętymi kryje się w ich magicznym potencjale. Ludzie, jeśli urodzą się z szóstym zmysłem – zmysłem magicznym – są w stanie korzystać z zasilającej ziemie Lostaru magii, jednak osiągalny jest dla nich co najwyżej szósty poziom z dziesięciu istniejących. Dla Przeklętych szósty to podstawowa, najsłabsza moc, jaką każdy przedstawiciel rasy dysponuje, mogą natomiast korzystać nawet z najwyższego poziomu. To czyni z nich niesamowicie niebezpiecznych dla ludzi przeciwników – nawet najbardziej potężny ludzki mag nie stanowi realnego zagrożenia dla najsłabszego Przeklętego.
Tak silne stężenie magii w ich ciałach – na pierwszy rzut oka takich samych, co u ludzi – jest możliwe ze względu na nieznacznie inną budowę fizjologiczną. Przeklęci są w połowie ludźmi, w połowie natomiast tworzy ich sama magia. Aby utrzymać równowagę, przez większość czasu żyją tak, jak każdy inny obywatel Lostaru, muszą jednak polować. Na ludzi właśnie, a dokładniej na pewne elementy ich życia. Stąd też Przeklęci podwójnie przerażają drugą rasę – są o wiele bardziej potężni i jeszcze żerują na słabszych ludziach.
Przeklęci dzielą się na dwie grupy: wyższych oraz niższych. Obie stanowią takie samo zagrożenie, dysponują tak samo potężną magią, jednak inaczej się żywią oraz posiadają inne drugie formy. Ponadto w odmienny sposób przekazują materiał genetyczny.
Wśród wyższych Przeklętych można wyróżnić upadłe anioły, łowców dusz, zmory, salaklany, vieny. Ich druga forma nadal jest w większej mierze ludzka, nie zmieniają się zbyt drastycznie. Inaczej dzieje się u niższych Przeklętych, do który zaliczamy wampiry oraz demony: wilkołaki, kelpie, rheny, aariele oraz ilmary. W większości przyjmują formę zwierzęcą, aczkolwiek dość nieprzyjemnie wizualnie zniekształconą. Wyjątek stanowią tylko wampiry; balansują na granicy Przeklętych wyższych oraz niższych ze względu na wiecznie ludzki wygląd. Zalicza się je jednak do niższych Przeklętych z powodu potrzebnego im do przeżycia pożywienia oraz przekazu materiału genetycznego.
Co ciekawe, byciem Przeklętym można się poniekąd zarazić. Jednak tylko w obrębie niższych Przeklętych – przekazują swoją naturę dalej, bez względu na to, czy osoba jest obdarzona zmysłem magicznym, czy też nie. Tego typu ofiary nazywa się przemienionymi; borykają się z koniecznością żywienia w ten sam sposób, co niżsi Przeklęci, oraz z panowaniem nad drugą zwierzęcą formą, co często przychodzi z trudem. Nieuregulowany instynkt prowadzi do wielu wypadków, a jeśli przemieniona została osoba słaba, zwykle nie przeżywa procesu zmiany formy – gdyby się jej jednak udało, często pada ofiarą różnych organizacji tępiących Przeklętych bądź samych Przeklętych.
Wyżsi Przeklęci bardziej przerażają ludzi ze względu na to, czym się żywią. Nie jest to zwykłe zwierzęce polowanie jak u wilków bądź innych drapieżników. Nie interesuje ich mięso ani krew, poszukują pokarmu bardziej ulotnego – jak sny, dusze, emocje. Nie wiadomo też, kiedy zaatakują, póki się nie zdradzą ze swoją prawdziwą naturą. Do perfekcji opanowały kamuflaż, instynkt niemal nigdy ich nie ponosi.
Do Pierwszego Ujarzmienia Magii w 389r. drugiej ery Przeklęci dysponowali dodatkowymi atutami degradującymi ludzi do poziomu zwierzyny. Magia wzmacniająca ich ciało była tak potężna, że wydłużała czas życia do całych stuleci oraz regenerowała w błyskawicznym tempie wszelkie obrażenia, nawet te naprawdę poważne, dodatkowo wykazywali odporność na wszystkie choroby. Jednak zablokowanie swobodnego magicznego przepływu doprowadziło do osłabienia Przeklętych; stracili długowieczność, a choć nadal pozostali szybsi, silniejsi oraz bardziej atrakcyjni od ludzi, ich rany goją się w znacznie wolniejszym tempie. Ponadto zaczęły zagrażać im choroby – co prawda i tak w o wiele mniejszej ilości niż ludziom.


Wyżsi Przeklęci


Łowcy dusz

Jedni z najbardziej przerażających dla ludzi wyższych Przeklętych. Choć nie można powiedzieć, by któryś był mniej bądź bardziej groźny, to pokarm, jakiego potrzebują łowcy, wydaje się być wyjątkowo cenny dla drugiej rasy. Jest to zwyczajnie kwestia nieświadomości – łowcy dusz, jak sama nazwa sugeruje, żywią się ludzkimi duszami, co wydaje się druzgoczące dla ofiar, ponieważ równa się śmierci. Pozostali Przeklęci żerujący na innych aspektach człowieczeństwa czasami zostawiają przy życiu, a odbierane przez nich fragmenty zdają się być o wiele bardziej odległe.
Dodatkowo większość polowań łowców polega na uwodzeniu. Przeklęty wypatruje sobie nieświadomą niczego ofiarę, a potem omamia ją tak skutecznie, że jeszcze tego samego wieczoru kończy polowanie, zostawiając po sobie tylko martwe ciało. Łatwość manipulowania ludźmi wynika z wrodzonego talentu do jednej z dziedzin magii – magii mentalnej. Łowcy bez trudu na nieosiągalnym dla człowieka poziomie wnikają do umysłów ofiar i wspomagają swoje działania, ułatwiając sobie dotarcie do celu.
Istnieje także drugi sposób polowania, który przez samych łowców nazywany jest „brudnym”. Polega na zmiażdżeniu umysłu ofiary i wyrwaniu duszy z ciała bez przyzwolenia człowieka – podczas uwodzenia nieszczęśnicy zwykle nawet nie zauważają, kiedy tracą życie, jednak „brudny” sposób okupiony jest niewyobrażalnym bólem. Nie korzystają z tej metody zbyt często, bo zwykle kończy się wielkim, trudnym do zamaskowania bałaganem oraz może przyciągnąć uwagę gapiów, jeśli ofiara zacznie wrzeszczeć. Zwykle uciekają się do tej drogi jedynie w skrajnych przypadkach, gdy nie ma zbyt wiele czasu.
Ich druga forma wzbogaca ludzkie ciało o błoniaste, najczęściej zbliżone odcieniem do koloru włosów skrzydła. Badania wykazały, że budowa kości przypomina smoczą, jednak więcej podobieństw nie odkryto. Istnieje podejrzenie, że łowcy oraz legendarne bestie mogą czerpać z tych samych magicznych kanałów, zatem prawdopodobnie także drugi gatunek korzysta z bardzo rozwiniętej magii mentalnej. Ponadto po bliższym przyjrzeniu się można zobaczyć ostrzejsze nieco kły niż u normalnych ludzi.


Upadłe anioły

Ludzie wierzą, że są one strąconymi ze szczytów sługami Silthe, które potępił i skazał na życie na ziemi, gdzie straciły swą boskość. Nic bardziej mylnego – nigdy wiele z bogiem wspólnego nie miały, powstały w tym samym czasie, co pozostali Przeklęci. Powodem, dla którego zaczęły być w ten sposób postrzegane, stało się kreowanie boskiego wizerunku w czasach pierwszej ery, gdzie świetlistemu obłokowi często towarzyszyły niewinnie białe, uskrzydlone postaci.
Druga forma upadłych aniołów wzbogaca ludzkie ciało właśnie o pokryte pierzem skrzydła – jednak czarne, stąd myśl, że istoty mogły zostać wygnane przez Silthe. Poza tym niewiele odróżniają się od ludzi, potrafią się doskonale maskować i rzadko dają się ponosić instynktowi. Z tego też powodu nie są aż tak rozpoznawalne, jak łowcy dusz. Dodatkowo, podobnie jak łowcy zbliżają się budową do smoków, tak upadłe anioły mają trochę wspólnego z ptakami – między innymi lekkie kości, co ułatwia latanie.
Dysponują bardzo specyficzną, trudną do opanowania magią, której siła skupia się na niszczeniu. Wszystkiego. Rozrywa, rozszarpuje, rozsadza, rozciera na pył podług woli upadłego. Trudno znaleźć skuteczną przeciwmagię, stąd też upadli stanowią naprawdę groźnych wrogów.
Ich pożywieniem są ludzkie uczucia. Potrafią pozbawić ofiarę wszystkich bądź wybierać pojedyncze i tylko je odebrać, zostawiając niekompletnego nieszczęśnika. Nie zawsze zabijają – raczej stanowi to akt miłosierdzia z ich strony. Kiedy pozostawiają przy życiu po wyssaniu wszystkich uczuć, społeczeństwo ma do czynienia z osobą idealnie obojętną na wszelkie bodźce oraz pogodzoną z całym światem.
Co ciekawe, nie wiadomo dlaczego, upadłe anioły posiadają limit. Posilają się uczuciami tylko do pewnego momentu, aż nie przestaną odczuwać potrzeby. Potem żyją tak samo, jak wcześniej, ale nie urządzają polowań. Nie zdołano wyjaśnić tego fenomenu, a żadne wysnute teorie nie są adekwatne.


Salaklany

Jedyni Przeklęci, którzy nie mają jednoznacznie określonej drugiej formy. Potrafią kształtować swoje ludzkie ciało podług własnej woli, dostosowując je do wyobrażeń bądź pragnień innych osób. Mogą zmieniać sylwetkę, rysy twarzy, fryzurę, kolor oczu, niemalże wszystko wedle swoich pragnień. Posiadają tylko jedną cechę wspólną – jest to plamka na czole o owalnym kształcie, w kolorze białym, która występuje po przemianie u wszystkich salaklanów.
Karmią się marzeniami. Są w stanie je odczytywać, a potem dostosowywać własny wygląd tak, by mocniej oddziaływać na podświadomość ofiary. Zwykle długo żerują na jednej osobie, stopniowo odbierając jej wszystkie pragnienia, kawałek po kawałku. Zostawiają po sobie żałosną, załamaną oraz popadłą w depresję jednostkę.
Nie używają do polowań uwodzenia ani też nie atakują znienacka. Ich sposób zbliżony jest do metod upadłych aniołów – wystarczy, że przebywają w miejscu, gdzie wybierają sobie ofiarę, a potem nie tracą jej z oczu, wysysając pokarm z bezpiecznej odległości. Z tego też powodu tak trudno je wykryć, doskonale wtapiają się w otoczenie i nie odstają od tłumu. Można się zorientować o ich obecności, tylko wyczuwszy intensywne spojrzenie zwrócone na upatrzony cel.


Vieny

W drugiej formie tych Przeklętych nie ma zbyt wielu zmian wizualnych – pojawiają się tylko bardzo wyraźne, długie i cienkie kły jadowe, lekko zakrzywione, oraz silne szpony, które przy lepszej kondycji właściciela są w stanie rozciąć nawet metal, nie wspominając o ciele ofiary.
Nie mięso jednak vieny interesuje, a magia ludzi. Żerują na zmysłach magicznych, wysysają je do cna, co zwykle kończy się upośledzeniem ofiary, z czasem natomiast śmiercią. Tylko bardzo odporne oraz silne osoby są w stanie żyć aż do naturalnego końca po odebraniu jednego ze zmysłów w tak nieprzyjemny sposób. Im wyższa magia w organizmie, tym bardziej jest mag bądź wiedźma w zagrożeniu – stąd najbardziej na baczności powinny się mieć osoby o szóstym poziomie. Stanowią niejaki przysmak oraz ulubioną ofiarę-zabawkę vien.
Tak jak u większości wyższych Przeklętych, polowania odbywają się poprzez stopniowe uwodzenie ofiary. Rzadko kończy się jednego wieczoru, zwykle to kilkudniowy proces, ponieważ osoby ze zmysłem magicznym wydają się być ostrożniejsze od zwykłych ludzi. Wyssanie pokarmu odbywa się poprzez pocałunek – wygląda niewinnie, jeśli jednak ofiara się zorientuje, viena używa szponów, by posiłek przytrzymać i dokończyć to, co zaczęła.


Zmory

Z obecności tych istot wśród normalnych ludzi niemal nikt nie zdaje sobie sprawy. O ile upadłe anioły bardzo dobrze się maskują, o tyle zmory dosłownie rozpływają się wśród innych, stając się twarzami w tłumie. Pomaga im w tym nie tylko ludzka forma, ale także dodatkowa oraz sposób polowania.
Nie posiadają żadnych dodatkowych części ciała po przemianie, nie zmieniają się niemalże w żaden sposób – potrafią po prostu stać się niematerialnymi. Albo cali przechodzą w niewidzialność, albo tylko częściowo, w zależności od potrzeb. W każdym razie są w stanie niespodziewanie zniknąć, rozpłynąć się, zginąć z pola widzenia. Gdyby ludzie zdawali sobie z tego sprawę, najprawdopodobniej baliby się zmór tak samo, jak boją się łowców dusz.
Żywią się snami. I przyjemnymi, i koszmarami, w zależności od tego, czego bardziej w danej chwili potrzebują. Mogą je także dowolnie kształtować oraz modyfikować, pozostawiając ich właścicieli słodko nieświadomymi. Zdarza się, że zmora odbiera cały sen, a razem z nim także umiejętność śnienia – prędzej czy później odbija się to zaburzeniami psychicznymi u ofiary, ostatecznie szaleństwem.
Są także w stanie prześladować wybraną osobę, bez względu na odległość – ich moc zanika na naprawdę dużych dystansach, zwłaszcza jeśli już wcześniej znajdowały się w cudzych snach. Bywały także przypadki, kiedy pomagały, kontrolując sny na korzyść śniącego, jednak to rzadkie wyjątki, w które niewielu wierzy. W końcu Przeklęci niewiele chcą robić dla ludzi.


Niżsi Przeklęci


Demony


Aariele

W drugiej formie zdają się być najbliższymi kuzynami legendarnych smoków. Budowa ich ciała przywodzi na myśl właśnie te wielkie gady, a zwłaszcza łeb – nie jest jednak pokryty łuską, tylko bardzo gładką skórą, natomiast reszta tułowia porasta biała sierść dobrze trzymająca ciepło. Długi, giętki ogon zakończony jest pędzlem lśniących włosów, natomiast olbrzymie skrzydła przypominają już te ptasie.
Największą bronią aarieli nie są pazury, które w porównaniu do innych demonów rozwinęły się bardzo miernie, ani też kły, tylko dwa rogi wyrastające ze smoczego łba – jeden na zrogowaciałym nosie, drugi trochę powyżej czoła. Są w stanie przebić na wylot pień grubego drzewa bez najmniejszej trudności, a co dopiero ciało ofiary.
Żywią się, inaczej niż większość demonów, kośćmi. Upolowaną osobę bądź zwierzę obdzierają nie tyle ze skóry, co też z mięsa na żywca, dobrze się bawiąc przy agonalnych rozpaczliwych wrzaskach. Do tego sprawdzają się ich krótsze, ale twarde i trochę bardziej tępe pazury – obdzieranie może trwać całymi godzinami, aż ofiara zdąży się wykrwawić na śmierć.
Dysponują magią powietrza w swobodnym zakresie – po zmianie formy są w stanie latać, ale w ludzkiej postaci mogą nieznacznie lewitować, co jest sporym ułatwieniem w razie walki. Także swobodnie unoszą oraz przenoszą wszelkie przedmioty, których ciężar nie przekracza wagi ich własnego ciała.


Ilmary

W zwierzęcej formie przybierają postać dużego drapieżnego kota. Są mocniej umięśnione oraz większe od normalnych, dodatkowo różnią się kolorem sierści – ich balansuje w ognistych odcieniach rudości oraz złota, zupełnie jak płomienie. Z łba wyrasta para rogów z jedną falą, bardzo twardych, ale niezbyt grubych. Pomiędzy nimi płonie grzywa – stworzona jest z płomieni tak samo, jak pędzelek kończący giętki ogon. Kły oraz pazury są większe niż normalnie.
Jak i reszta demonów, żywią się mięsem, jednak lubią je przypiec po polowaniu… albo jeszcze przed zabiciem ofiary. Zwykle atakują na pustych traktach albo w ciemnych zaułkach, by uniknąć świadków oraz zamieszania. Dodatkowo mają naprawdę duży, trudny do zaspokojenia apetyt.
Żyją zwykle w parach i nie należą do rodzinnych typów – wszelkie potomstwo szybko musi się usamodzielnić i najczęściej w pierwszych latach po odłączeniu się od rodziców zasilają sierocińce oraz szeregi bezdomnych, by nauczyć się życia wśród ludzi.
Z natury są bardzo porywcze oraz nerwowe – tak samo jak żywioł, którym władają, ogień. Często tracą nad sobą kontrolę, a wtedy uwalniają magię, później bardzo trudno je opanować czy uspokoić.


Kelpie

Zwierzęca forma tych demonów wygląda najbardziej przerażająco w ciemnych, wilgotnych miejscach. Kształtem przypominają zwykłe konie – są trochę większe od kuców, nieco drobniejsze od przeciętnego wierzchowego. Ciało pokryte jest sierścią, bardzo gładką oraz przylegającą, przez co wydaje się być czarną skórą. Najmocniej umięśnione są długie suche nogi zakończone nie kopytami, a szponami. Przednie nogi mają ich cztery sztuki, tylne natomiast trzy, co umożliwia im rozszarpywanie ofiary oraz przemieszczanie się po pionowych powierzchniach, w które mogą się wbić.
Pysk posiada małe uszy, zwykle ginące w grzywie, tuż za ganaszami można dostrzec skrzela. Chrapy są wąskie, podłużne, nieco przywodzą na myśl nozdrza węża. W pysku znajdują się zęby jadowe – wysuwane przy ataku na ofiarę – oraz bardzo ostre kły, którymi bez trudu rozszarpują mięso. Oczy dysponują trzecią powieką, która służy chronieniu narządu podczas pływania. Grzywa oraz ogon nie są bardzo bujne. Raczej krótkie, przerzedzone, by nie zaczepiały się o nic, ogon natomiast zwykle lekko odsadzony.
Żywią się ludzkim mięsem, tak jak i reszta demonów, jednak nie potrzebują zaciągać ofiar do wody. Lubią się w ten sposób bawić, gdy istnieje możliwość, ale potrafią się bez tego obejść. Zwykle głód przejmuje nad nimi kontrolę, rzadko kreują polowania oraz zwabianie w odpowiednie miejsce, by potem podstępnie zabić. Ich szybkość oraz zwinność ułatwia ataki z zaskoczenia.
Dysponują bardzo rozwiniętą magią żywiołu wody. Posługują się nią z naturalną wprawą, dodatkowo w ludzkiej formie są w stanie bardzo długo nurkować bez konieczności oddychania, zupełnie jakby częściowo przyjmowały tlen zawarty w wodzie.
Kiedy głodują bardzo długo, ich oczy w ludzkiej formie przybierają szkarłatny kolor – taki sam, jak po przemianie.
Przemieniają przy każdym ugryzieniu, podczas którego zostaje wstrzyknięty jad do ciała ofiary – jednak kelpie zwykle jednocześnie odrywają spory kawałek mięsa, przez co szanse na przeżycie delikwenta są niezwykle nikłe. Rzadko się zdarza, by ktokolwiek uszedł z ataku z życiem; demony nie lubią zostawiać niedokończonych posiłków.


Rheny

Po przemianie ci Przeklęci przybierają formę naprawdę dużego, masywnego niedźwiedzia. Mają dłuższe niż normalne drapieżniki futro, olbrzymie łapy zakończone niewyobrażalnie mocnymi pazurami oraz niezwykle umięśniony grzbiet, co sprawia wrażenie, że podczas poruszania się są jakby zgarbione. Wyglądają na powolne, ale podczas polowania osiągają całkiem zaskakujące prędkości. Ponadto naprawdę dobrze się wspinają, o ile coś jest w stanie utrzymać ich niemały ciężar.
Żyją w parach, co najwyżej trójkach i wspólnie polują, aczkolwiek zdarza się im zmieniać partnerstwo. Łatwo dają się ponosić złości, zwłaszcza na głodzie, co rodzi poważne konflikty. Ich walki – zawsze na śmierć i życie – można usłyszeć w całej okolicy, dzięki czemu ludzie wiedzą, gdzie nie należy się zbliżać.
Jedzą, podobnie jak kelpie oraz wilkołaki, mięso swoich ofiar. Polują jak normalne drapieżniki, rzadko podkradają się do ofiary, zwykle zaganiają ją na śmierć, ponieważ same dysponują niezwykłą kondycją.
Naturalnie posługują się magią ziemi, ułatwiając sobie tworzenie labiryntów z drzew, w które wpędzają przyszły posiłek. Ponadto mawia się, że ich jedynym błogosławieństwem dla świata jest obecność w lasach – rheny często podtrzymują całe puszcze w dobrym stanie. Najlepiej także czują się w dziczy, podobnie do wilkołaków.




Wilkołaki

To jedyni Przeklęci żyjący w prawdziwych stadach bądź też inaczej – rodzinnych grupach. Jest to dla nich nadzwyczaj oczywiste, bardzo rzadko spotyka się wilkołaki podróżujące w pojedynkę. Trzymają się razem czy to w ludzkiej, czy w zwierzęcej formie, w miastach bądź w dziczy, chroniąc się nawzajem.
Przewodzi im zwykle jeden osobnik – samiec bądź samica alfa – który ustala wszelkie zasady, prawa oraz reguły, a pozostali członkowie rodziny muszą się im podporządkować. Nie jest to dla nich trudne, hierarchię mają silnie wpojoną od dziecka i jedynie przemienione jednostki spotykają się z kłopotami przy adaptacji w stadzie.
Ich druga forma wygląda jak sporych rozmiarów wilk. Są wyraźnie większe od przeciętnych drapieżników, o dłuższych łapach, bardziej umięśnionych, mocniejszych grzbietach oraz twardszej sierści. Także kły mają o wiele pokaźniejsze rozmiary od tych u zwykłych wilków. Wilkołaki z natury są bardzo szybkie oraz ciche.
Polują w stadach albo na zwykłą zwierzynę, albo na ludzi. Zwykle zapędzają ofiarę w kozi róg i tam, w pułapce, zabijają. Rzadko urządzają łowy w miastach, tylko w razie konieczności oraz zmożenia głodem decydują się na pościgi wśród budynków – pewniej czują się na otwartej przestrzeni.
W czasie pełni ich głód się nasila, wtedy odbywa się najwięcej polowań, by zaspokoić ten niewyobrażalny wprost apetyty. I rzadko wystarcza w takie noce pochwycenie zwykłego zwierzęcia, jak w inne dni miesiąca.
Zdarzają się im walki między sobą, zwykle o pozycję w stadzie. Także jest to najczęściej zarażająca rasa Przeklętych ze wszystkich – właśnie z powodu ataków przy przekroczeniu terytorium lub ogólnego zagrożenia rodzinnej grupy. Ponadto samotnego wilkołaka łatwiej pokonać i to właśnie samotnicy najczęściej przemieniają.


Wampiry

Jedyni niżsi Przeklęci, którzy nie posiadają zwierzęcej formy. Po przemianie wyglądem kojarzą się z kimś tuż przed bądź tuż po śmierci – ich skóra staje się bardzo blada, oczy mocno podkrążone, rysy twarzy ostrzejsze, a przede wszystkim pojawiają się wyraźne, śmiertelnie groźne kły.
Przy ich pomocy wampiry piją ludzką krew – to ich pokarm. Nie interesują się mięsem, nie odczuwają, jak pozostali Przeklęci, głodu, tylko pragnienie. Które trudno jest ugasić; z tego powodu zwykle wypijają ofiarę, jak same to określają, „do sucha”, zwyczajnie zabijając. Gdyby jednak zdołały się w trakcie posiłku z jakiegokolwiek powodu oderwać, osoba zostaje przemieniona.
Jedyny czas, kiedy się tak nie dzieje, następuje w czasie pełni. Wtedy pomimo przerywania pożywiania się ofiara nie zostaje zainfekowana i zachowuje człowieczeństwo. Tak czy siak wampiry przemieniać nie lubią – właśnie z powodu silnego pragnienia.
Z natury to samotnicy. Wypracowały sobie formę polowania zbliżoną do tej wyższych Przeklętych – przeprowadzają niejakie podchody w pobliżu ofiary, często ją mamiąc bądź uwodząc na różne sposoby, zanim przechodzą do posilania się. Rzadziej atakują brutalnie; przeważnie wtedy, kiedy pragnienie staje się nie do zniesienia.


Przekazywanie Przeklętych genów odbywa się w sposób dość niecodzienny. Chociaż wyżsi Przeklęci względnie dominują nad niższymi, to okazuje się, że o wiele trudniej jest im przekazać geny w krzyżówkach.
Zdarza się, że człowiek oraz Przeklęty odnajdują wspólny język i tworzą zwyczajny związek – dla niektórych to coś niewiarygodnego, dla innych całkiem normalne. Jednak dzieci ze związku człowiek-wyższy Przeklęty nie należą ani do ludzi, ani Przeklętych, tylko do połówek. Charakterystyczne dla nich niewątpliwie są cechy danej rasy Przeklętego, których geny w sobie noszą, oraz pełne spektrum poziomów magii. Mogą dysponować ledwie pierwszym poziomem, jak i dziesiątym, i często jest to prawdziwa loteria losu.
Przekazywanie genów dalej przez połówki kończy się narodzinami ludzi lub coraz słabszych Przeklętych. Jednak duże stężenie materiału genetycznego odpowiedniego dla Przeklętych oraz odpowiednie warunki magiczne mogą sprawić, że niespodziewanie ze związku dwóch ludzi powstaje czysty wyższy Przeklęty – bądź ze związku człowieka oraz pełnego wyższego Przeklętego tak samo pełny Przeklęty.
U niższych Przeklętych działa to inaczej. Można ich porównać do pasożytów bądź choroby – każdy związek z człowiekiem, bez względu na stężenie genów, daje z powrotem niższego Przeklętego. Stąd też utrzymanie ich populacji nawet przy mieszankach nie jest zbyt trudne, inaczej niż u wyższych.
Przeklęci mogą się krzyżować między sobą – skutkuje to jednak narodzinami człowieka, często obdarzonego magią, jednak tylko w ludzkich granicach. Staje się on wtedy nosicielem Przeklętych genów i przy rosnącym stężeniu w którymś pokoleniu może się rasa odnowić w linii. Zasada ta działa i u wyższych, i u niższych Przeklętych.
Rozwój typowych dla Przeklętych cech jest nieco opóźniony, stąd dzieci pozostają pod ścisłą ochroną dorosłych. Wszelkie przemiany czy pełne używanie magii staje się możliwe dopiero w okresie dojrzewania, wcześniej ich zdolności pozostają bardzo ograniczone.
Mówi się, że połówki wyższych Przeklętych są groźniejsze od czystych Przeklętych – nie jest to do końca prawdą, jednak dysponują czymś, czym większość Przeklętych nie: zdolnością przyswojenia innych szkół magii poza wrodzoną. Mogą, podobnie jak ludzie, obrać jedną z podstawowych dróg i rozwijać ją w granicach swoich możliwości. Dla pełnych Przeklętych jest to niewyobrażalnie trudne, a najczęściej – całkowicie niemożliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz