niedziela, 5 stycznia 2014

Prolog

Okolice Pierwszego Wielkiego Wybuchu, początek pierwszej ery, Lostar.

Zmiana była stopniowa, ale wyraźna. Z początku nie potrafiła nazwać tego, co działo się z jej świadomością – po prostu w pewnym momencie pojęła, że istniała. Nigdy wcześniej nie zaprzątało to jej bytu, cała egzystencja sprowadzała się do unoszenia na bezpiecznych, orzeźwiających prądach matczynej magii. Zwyczajnie wirowała w eterze, tańcząc pomiędzy nieskończonością a materialnością. Zbliżała się czasami do powierzchni, ocierała o nią, po czym szybko uciekała w głąb bezpiecznej energii.
Teraz uświadomiła sobie, że naprawdę była. Istniała. Egzystowała w formie myślącej, w formie rozumnej, inaczej niż do tej pory. To wstrząsnęło jej bytem, sprawiło, że harmonijny taniec pomiędzy dwiema płaszczyznami został zaburzony. Wraz z przeświadczeniem, iż nic nie mogło być takie jak wcześniej, nadeszło zwątpienie, nadeszły pytania, które aż do teraz zupełnie jej nie przejmowały.
Po co zatem żyła? W jakim celu wirowała wśród wiązek matczynej magii, płynąc po jej prądach? Czy miało to jakąkolwiek przyczynę, zmierzało dokądkolwiek, gdziekolwiek się kończyło? Dlaczego stało się w tym momencie, dlaczego uzmysłowiła sobie własne istnienie tak późno, z taką wyrazistością?
Szukając odpowiedzi, powoli docierało do niej, że naprawdę nic już nie mogło być takie samo. Zbliżała się zmiana, wielka zmiana, która prawdopodobnie miała odmienić całą jej egzystencję. Nie wiedziała jednak, co się stanie dalej, a niewiedza wywoływała niepokój. Stała się więc niespokojna, taniec natomiast – nerwowy. Nie potrafiła się odnaleźć wśród matczynej magii, wśród znajomych prądów, na których z taką ochotą do tej pory balansowała.
I nagle nastąpił wstrząs.
Nie zrozumiała, co się działo, po prostu znienacka szarpnięto ją ku powierzchni. Nigdy nie miała z nią kontaktu bliższego niż subtelne ocieranie się o jej kraniec, tymczasem teraz uderzyła w płaszczyznę z niesamowitą siłą, zupełnie jakby coś chciało, by ją przebiła. Po raz pierwszy w życiu odczuła ból – było to całkowicie zaskakujące i nie wiedziała, jak powinna się zachować w nowej sytuacji. Nie zdołała jednak niczego postanowić, bo oto przekroczyła wszelkie nienaruszalne do tej pory granice.
Zawisła w nicości, ale nicości zupełnie innej niż ta, z której się zrodziła. Wstrząsnęło nią tysiące odczuć i nie potrafiła sobie z nimi poradzić – coraz więcej czuła, a wrażenia zewsząd do niej napływały, całkowicie dezorientując: chłód, gorąco, ból, przyjemność, euforia, smutek, strach, zaciekawienie. Emocje mieszały się z bardziej fizycznymi doznaniami, tworząc wybuchową mieszankę. Miała wrażenie, że to się nigdy nie skończy.
Wreszcie jednak ustąpiło, a ona na moment znalazła się w materialnej pustce. Czuła wokół siebie najróżniejsze byty, ale jednocześnie wydawało się, że stała się całkowicie samotna. Im dłużej trwała nieruchomo w tym dziwnym zawieszeniu, tym bardziej zapominała o tym, co tak właściwie się z nią działo – pozostały tylko mętne domysły.
Uderzyła w nią zabawna w swej prostocie myśl. To były jej narodziny.
Zdołała otworzyć oczy. Nie zdawała sobie nawet sprawy z nowego dla niej ruchu, wykonała go intuicyjnie. Podobnie jak intuicyjnie się rozejrzała, wspierając na rękach, a potem wstając na drżących, chwiejnych nogach. Jej poczuciem bezpieczeństwa zachwiała nieznana do tej pory stabilność – nie miał do dyspozycji każdego istniejącego kierunku, trwała przyciśnięta do nieruchomego podłoża, ledwie potrafiąc na kilka chwil oderwać od niego kończyny. Zawsze musiała wrócić, a siła, z którą się to działo, początkowo wyciskała z jej piersi chrapliwe oddechy.
Mimo to nieznane ją fascynowało, objawiając się w sposób do tej pory jej nieznany. Czuła w środku dziwną słabość, jakby jej wnętrze uginało się pod naporem dudnienia w piersi, jakby kończynom brakowało sił. Zdołała się jednak wyprostować, przyjrzała się otoczeniu ze zdumieniem. Nagle nie wiedziała, jakim cudem pomyślała o nim jak o pustce.
Drzewa kołysały się na wietrze, ich liście szumiały łagodnie, poruszane żywiołem. Żywiczny zapach pozostawał na języku cierpkim posmakiem, na nagiej skórze osiadały krople porannej rosy. Przez półmrok przedzierały się pierwsze promienie słońca, ozłacając zaróżowione niebo na wschodzie. Wygrzebujący się z norki zając czym prędzej wycofał się do schronienia, dostrzegłszy nieproszonego gościa w samym sercu dziewiczego lasu.
Bytność dopiero po chwili pojęła, że oto z samej egzystencji stała się żywą istotą. Narodzoną istotą. Myślącą, czującą, najprawdziwszą na świecie. Z oszołomieniem oraz zachwytem przyjrzała się własnemu ciału, porzucając na chwilę równie fascynujące ostępy, których widokiem nie potrafiła się nasycić.
Uniosła drżące dłonie na wysokość twarzy, z lekkim trudem poruszyła palcami. Przeciągnęła rękoma po młodym ciele, zafascynowana wciętą talią, kształtnymi, niedużymi piersiami, długimi nogami, czując pod opuszkami gęsią skórkę, z rozbawieniem dotknęła szpiczastych uszu. Zabrała się do badania twarzy – prosty nos, wyraźniej zarysowane kości policzkowe, długie rzęsy, pełne usta skrywające zęby o zaskakująco ostrych kłach, wreszcie smukła szyja.
Niespodziewanie z jej piersi wyrwał się dziwny dźwięk zupełnie odmienny od dotychczasowego szmeru oddechu. Bytność znieruchomiała, by niepewnie wypróbować głosowe możliwości – po chwili śmiała się cicho, zaskoczona tym, jak wiele mogła dokonać, posiadłszy coś tak słabego jak ciało. Nie potrafiąc uwierzyć w ogrom nowych wrażeń, postanowiła sprawdzić, czy działo się to naprawdę, czy może uroiła to sobie w czasie kolejnego szalonego tańca.
Ruszyła. Ostrożnie postawiła kilka pierwszych, niepewnych kroków, odkrywając, że ściółka pod stopami była jednocześnie miękka oraz twarda w zależności od tego, gdzie ustawiła nogę. Powoli zmierzała przed siebie, z fascynacją dotykając mijanych pni, liści krzewów, jagód czerniących się wśród zieleni, czując tak odmienne faktury pod palcami. Z zachwytem odprowadziła wzrokiem jedno z drzew, które niespodziewanie wyrwało korzenie z ziemi i ruszyło pospiesznie przed siebie, najwyraźniej uciekając przed intruzem. Mimowolnie pobiegła za nim, choć najpierw się potykała, jednak nie zraziło jej to przed pogonią.
Zatrzymała się dopiero nad wąskim strumykiem torującym sobie drogę wśród bujnej roślinności lasu. Przez chwilę nie wiedziała, co powinna uczynić z przeszkodą; wreszcie niepewnie dotknęła jej stopą. Natychmiast nogę cofnęła, wstrząśnięta krystalicznym chłodem wody. Ciekawość zwyciężyła. Niedługo potem bytność pochylała się nad taflą, szeroko otwierając oczy i obserwując nieoczekiwanego gościa rysującego się na powierzchni.
Po kilku uderzeniach serca pojęła, że patrzyła na własne odbicie – upewniła się, sięgnąwszy do twarzy, a ruch ten powtórzyła postać przypatrująca się jej z głębi strumyka. Wiedząc już, z czym miała do czynienia, bez skrępowania przyjrzała się sobie, szczerze ciekawa wyglądu, który do tej pory poznała tylko dotykiem.
Nie pomyliła się, miała ostrzejsze rysy. Przypominała drapieżnika, zwłaszcza z przenikliwym spojrzeniem jasnych oczu. Zatrzymała się na trochę dłużej przy kolorze tęczówek, by po pewnym wahaniu określić go jako odcień zieleni – zieleń otaczała ją zewsząd, jednak nie w takim nasyceniu. Nie mogła odnaleźć słowa, które dobrze oddałoby tę barwę, postanowiła więc, że odszuka jej odpowiednik gdzieś w olbrzymim świecie.
O wiele bardziej zafascynowały ją opadające na plecy długie włosy. Były proste, w dotyku miękkie, nawet puszyste, a w dodatku – zupełnie białe. Ujęła kosmyk palcami i przyjrzała się mu wnikliwie, zastanawiając się, dlaczego cały świat wypełniały najróżniejsze kolory, ona natomiast zdawała się taka blada. Jej skóra także miała jasny odcień, oczy, a teraz jeszcze te włosy.
Trudno.
Wzruszyła ramionami do własnego odbicia i uderzyła ręką o taflę strumyka, zastanawiając, co się stanie. Pisnęła, gdy kropelki rozprysły się dokoła, ochlapując jej twarz; wyprostowała się sztywno, chwilę trwając w zdumieniu, wreszcie się roześmiała. Gęsia skórka, ledwie zniknęła z odkrytego ciała, znów wystąpiła, wywołując dreszcz, który wstrząsnął bytnością. Niepewnie nabrała wody w stulone dłonie, przytknęła do nich usta i upiła kilka łyków. Smak był czysty, niczym niezmącony, poczuła na języku igliwie, zbutwiałe liście, obmyte przez strumyczek minerały. Dopiero to doznanie uświadomiło jej z całkowitą wyrazistością, jak bardzo żywa się stała.
Rozejrzała się po pustym lesie, nagle nabrawszy ochoty, by wyruszyć w świat. Zobaczyć, co ukrywało się przed jej spojrzeniem, gdy tkwiła pośród tańczącej magii, poznać wszystko nowe, spróbować każdego aspektu materialnej powierzchni, zasmakować tego, co od zawsze pozostawało poza jej zasięgiem.
Miała w końcu na to całą wieczność, czyż nie?
Podniosła się, już prawie się nie chwiejąc, otrzepała kolana z igliwia, odgarnęła nieco potargane włosy na plecy i ruszyła wyprostowana przed siebie, nawet nie powstrzymując kwitnącego na ustach uśmiechu. Zmierzała wprost w objęcia życia, które znienacka jej podarowano.
Zamierzała wykorzystać je najlepiej, jak tylko mogła.

57 komentarzy:

  1. Jestem! Zwarta i gotowa, by komentować każdy rozdział, mam nadzieję, że wytrwam, bo, nie wiem dlaczego, nie umiem pisać jakichś górnolotnych komentarzy - o ile w ogóle cokolwiek napiszę.
    Zaciekawiłaś mnie, kurde. Nie pamiętam, czy w poprzedniej wersji był prolog, ale ten... Cholera, nie dość, że nic mi nie mówi o dalszym ciągu historii (jestem vipem, znam tekst, ha!), to tak cholernie wciąga, że chcę wiedzieć, jak on się ma do całej historii i kiedy rozwiąże mi się zagadka tego prologu!
    I skończył mi się pomysł na dalszą część komentarza, mogę powiedzieć jedynie to, że, no... chcę dalej.
    Dobra, idę Ci rozreklamować bloga ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, musisz wytrwać, bo będę cię nękać i nawiedzać, i będę wredna, i upierdliwa, i w ogóle okropnym człowiekiem bydę xD Ale weź, górnolotnych komentarzy nam tu nie trzeba, wystarczy cokolwiek, choćby trzy zdania. Na przykład ten komentarz jest bardzo-bardzo, moim zdaniem, niezwykle mnie ucieszył ^^
      Nie było, nie było. Zaczynało się zupełnie z dupy. Haha, może coś ci zadzwoni w którymś kościele w drugim rozdziale. Już w pierwszym ogarniesz, co-gdzie-i jak, ale w drugim może wpadniesz na to, kto zaś się tu pałęta.
      Oczywiście, że będzie dalej. KIEDY WYBIJE ODPOWIEDNIA GODZINA xD
      O mamo, jesteś cudowna, uwielbiam cię <3 Dobra wróżka normalnie :3

      Usuń
    2. Na pewno wytrwam, ja bym nie wytrwała? Pewnie znowu będę dostawać od Ciebie codziennie wiadomości i nie wytrzymię xDDD
      A wiadomo, każdy komentarz cieszy, tylko że ja bym chciała tutaj pisać właśnie takie górnolotne komentarze, bo, kurde, zasługujesz, no!
      Królowa zła i występku Nerka nie chce powiedzieć, kiedy następny rozdział, żebym mogła się dowiedzieć, co dalej. Dobra, zapamiętam to sobie, o! xD
      A tam wróżka, po prostu dbam o moje kochane mordki <33

      Usuń
    3. ...no właśnie. Będę spamować do, cholera, skutku, a co! Zło, mrok i inflacja!
      A na cholerę ci górnolotne? Już mi się morda cieszyła na to, coś napisała tam powyżej, więcej do szczęścia nie potrzebuję xD Ważne, żeby się ktokolwiek odzywał, a nie, tylko o wódce pod moimi rozdziałami... ;_;
      No przeca już mówiłam, omg xD 15. stycznia, psze pani, to będą stałe daty!

      Usuń
    4. Taaaak, będziesz ciotką samo zło, a co! ;P
      Och, bo z tą wódką to jakoś przypadkiem wyszło ;P Nie planowałam tego xD Ale spokojnie, damy radę :)
      Och, no faktycznie, przecież gadałyśmy o tym i ustalałyśmy te daty publikacji - gupia ja xD Skleroza nie boli ;D

      Usuń
    5. Czyli jak zawsze. Chociaż chrześniak chyba mnie kocha - nigdy mnie nie widuje, ale dostaje prezenty ode mnie, zupełnie jak od dobrej wróżki xD Zostanę jednorożcem na starość.
      Widzisz? Nie planujesz wódki, a komciujesz tylko szablony, nie lubiem ciem xD
      Nooo, weź, w ogóle, wstydź się. Biovital jakiś łykaj, czy cuś. Ale spokojnie, nie zapomnisz o rozdzialikach, bo nie dam ci żyć :3

      Usuń
  2. Przyznam, że nie znam tej historii z poprzedniej wersji, ale bardzo chętnie będę ją śledzić teraz.
    Bardzo zaciekawił mnie prolog, jak i sam sposób w jaki go zaplanowałaś. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki i tego, jak przystosuje się ona do życia na powierzchni, którą teraz poznaje.
    A może to tylko taki wstęp, który nie będzie miał na razie nic wspólnego z dalszymi losami?
    Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i lepiej, że nie znasz, więcej zabawy będzie! Bo poprzednia wersja dość daleko wybiegła w przód, a fabuła ni hu-hu się kupy nie trzymała ;_;
      Och, poznasz je, poznasz. Pytanie, czy będziesz wiedziała, że to ona *wstawić wyjątkowo mrohny oraz zuy śmiech* Ekhu-ekhu, nie no, bystrzy jesteście wszyscy, na pewno domyślicie się wcześniej, niż bym chciała :c
      Takie znowu nic to może nie, ale na pewno nie na tyle oczywiste wszystko, byście nie musieli myśleć. Trza ruszać szarymi komórkami, trza! xD

      Usuń
  3. Prolog był niezwykle fascynujący. Po raz pierwszy czytałam coś takiego, także trudno mi się jakoś do tego odnieść. Jednakże spodobało mi się to bardzo. Jest oryginalne, intrygujące i takie... pocieszne. Zwykłym ludziom trudno zrozumieć, czym ta istota tak się zachwycała, przecież oni mają to na co dzień. Ty za to sprawiłaś, że Ci, którzy to przeczytają, zatrzymają się na chwilę i przemyślą swoje zachowanie. Jesteśmy już tak przyzwyczajeni do świata, w którym żyjemy, że czasem nie potrafimy zauważyć jego piękna i go docenić.
    Będę śledzić rozwój tej historii, z pewnością.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i znowu! Okazuje się, że to moje pisanie ma jakieś drugie dno, o którym nie miałam pojęcia xD Zawsze mnie te moje historie zaskoczą tą interpretacją ludzi. Przyznam się szczerze, ja to po prostu piszę, bo chcę coś opowiedzieć, a że ona się akurat zachwyca - no ja też byłam zachwycona, jak pojechałam do Chorwacji, bo tam tak ślicznie, to się wczułam nieco bardziej i... viola xD
      Ale miło mi, że jeszcze tu zajrzysz, w grupie zawsze raźniej ^^

      Usuń
  4. Ło. Tego jeszcze nie grali. Prolog zarąbisty, nieco przypomina mi mitologię fińską, ale tutaj przynajmniej nie ma zapłodnienia przez gejzer ^^ W każdym razie, ja też wiem co będzie, yay!
    Chociaż... Trochę mi brakuje kota Anabde. Wiesz, tak na dobry początek narzekania.
    Ta pani ma coś wspólnego z magami, nie? Po kolorze włosów wnioskuję.
    Z uwag technicznych: dlaczego nie można zaznaczyć tekstu? O__o Niewygodne to. Nie można nawet otworzyć linka z zakładek w nowej karcie.
    Szablon mi się nie podoba, jak zawsze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, właściwie nie tekstu - samych linków. W ogóle, coś prawy przycisk myszy nie odpowiada. Zue.

      Usuń
    2. Mitologia fińska? Omg. Nie no, to nie tak, że tu jakieś zapłodnienia były, to... A zresztą. Jak wielki Oren ogarnie i wydedukuje kiedyś z pomocą tego czy tamtego mądrego człowieka, to będzie xD
      ...stara. Kot Anabde to dopiero w piątej części, przykro mi. Ale będzie, nie pominę go, jest bardzo miłym akcentem dla codzienności, która na chwilę czy dwie zagości w życiu naszych milusińskich :3
      Ma. Więcej, niż myślisz, hue-hue-hue.
      Bo... bo ja szukałam takich blokad kopiowania ze względu na obrazki, które tu zamieściłam. Bo są autorskie do moich Granic, Monika się nad nimi napracowała, nie chciałabym, żeby gdzieś po internetach za dużo fruwały. Ale zobaczę, czy to można zrobić tak, żeby obrazki niet, a tekst da xD
      A szablon wiem, ale on tymczasowy. Lisha ma mi zrobić taki mój jeno :3

      Usuń
    3. Prawy dalej nie odpowiada, ale możesz sobie zaznaczyć tekst, znaj łaskę xDD

      Usuń
    4. <3 I faktycznie, dało się.
      Kiedy nocia? Pragnę noci.

      Usuń
    5. Piętnastego stycznia, psze pani. Będę punktualna, że tak powiem, to chociaż nie powinno być przestojów. No i nikt chyba nie narobi sobie zaległości xD

      Usuń
    6. Nie bądź taka, dziesiątego daj chociaż :c Przesz już trzeci rozdział za tobą. Piszesz pierdyliard stron na dzień, kobito.

      Usuń
    7. Prawdę mówiąc, pracuję nad piątym xD Zastanowię się nad tą prośbą, rozpatrzę w trybie ustawowym :3

      Usuń
    8. Sejm -> senat -> 30 dni? xD

      Usuń
    9. ...jakoś tak, nigdy nie uważałam na wosie xD

      Usuń
    10. To poproszę w trybie przyspieszonym, bo jutro dziesiąty xD

      Usuń
    11. Cierpliwości, cierpliwości, ludzie muszą mieć czas, żeby przeczytać i żyć! Nie wszyscy to tacy nolife'y jak my xD

      Usuń
    12. Ale przeczytanie nie wyklucza życia, weź mi tu nie pierdziel, bejbe, tylko publikuj xD

      Usuń
    13. Laska, tylko pięć dni. Wytrzymiesz! xD

      Usuń
    14. Ej, teraz już jeno trzy. Za pięć minut dwa. A ja mam kolokwium i nic nie umiem :c

      Usuń
  5. O, fajnie, że tym razem się załapię na śledzenie historii od początku. "Legendę" też mam zamiar skończyć, oczywiście, ale tempo mi trochę spadło, to jest jednak naprawdę dużo rozdziałów. Tu za to postaram się śledzić na bieżąco (o ile historia mnie wciągnie, ale podejrzewam, że tak). Prolog mnie zaciekawił, przede wszystkim zgrabnie napisany, szczególnie podobał mi się sam wstęp. Trudne wydaje mi się oddanie doznania nagłej świadomości swojego istnienia, wyszło całkiem-całkiem. Będę czekać na kolejne rozdziały.
    A tak w ogóle, to ładne portrety w zakładce z bohaterami. Chociaż wolę jednak, jak bohaterami są dorośli ludzie, nie młodzież, ale generalnie jestem ich ciekawa i mam nadzieję szybko ich poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, tak, u mnie z tym trudno - zwykle blogasek ma pierdyliard rozdziałów długości epopei narodowej, a co! Jak pisać, to z rozmachem, heh.
      To ja trzymiem kciuki, żeby wciągnęła, bo miło będzie mi gościć w mych skromnych, jeszcze nieposprzątanych progach ^^
      Oj, tak, było trudne. Jak napisać coś, co nie ma świadomości i nie czuje ;_; No cóż, poleciała licentią poeticą i w miarę znośnie wyszło. Przynajmniej mnie zęby nie zgrzytają xD Jak już heroina otworzyła oczy, to była prawdziwa ulga i się szybko prolog dokończyło.
      ...Cador śmiechł radośnie i ucieszył się, że wreszcie nie potraktowano go jak starucha xD Nie no, nie są to, hm, pierniki, to prawda, ale młodzież też już raczej nie. Najmłodsza jednostka będzie miała lat dziewiętnaście (no dobra, TO jest młodzież, ale to tam), a najstarsza dwadzieścia dziewięć (rzeczony Cador). Znaczy, chyba że mówimy o kilku długowiecznych wyjątkach, ale to w ogóle inna sprawa xD

      Usuń
    2. Tak się zasugerowałam tymi portretami, jakoś młodo mi wszyscy wyglądali :) Może to przez kontrast, u mnie z kolei prawie same pierniki i kogoś młodszego niż czterdziecha to na razie ze świeczką szukać xD
      A rozmachu jak najbardziej zazdroszczę, ja niestety cierpię na słomiany zapał i do tej pory zdarzyło mi się popełnić tylko kilka miniatur, w dłuższej formie stawiam pierwsze chwiejne kroki, tak więc podziwiam ;)

      Usuń
    3. No, Monika z pewnością ich nie postarzała. Ale wiesz, na zdjęciu to zawsze człowiek próbuje korzystniej wyjść, nawet Aithne jest uczesana, a to u niej rzadkość! (a propos, to jeden z tych długowiecznych wyjątków, jak na sto dwadzieścia pięć latek trzyma się nieźle... xD).
      A czterdziecha to jeszcze nie piernik ;_; Aczkolwiek znowuż u mnie takich dojrzałych osób będzie mniej. Może to dlatego, że tacy to rozsądni bywają, czy coś, tu natomiast wszyscy robią głupoty życia...? Coś w tym musi być!
      Nie wiem, czego to kwestia, ale jak się już skończy pierwszy duży projekt, to potem jakoś idzie - przynajmniej u mnie tak było ^^ Czasami idzie jak po grudzie, to prawda, ale prędzej sczeznę, niż się poddam, a co! Poza tym bardzo łatwo przywiązuję się do świata i postaci, więc... xD

      Usuń
    4. Nie no, też nie uważam że czterdziestka to piernik, ale jakoś mi się to określenie spodobało xD zresztą im w większości też sporo brakuje do miana ikony rozsądku. A co prawda to prawda, też lubię te swoje "pierniki", nawet jak za bardzo ględzą, i smutno by mi było chyba ich porzucać, jak się okaże, że mi się fabuła gdzieś w szwach rozlazła, a logika poszła hasać na zielonej łączce... Noale, postawię sobie Ciebie za wzór to może uda mi się ten projekt do końca dociągnąć ;)
      (i przepraszam, już nie spamuję Ci pod opkiem bzdetami, chciałam tylko sprostować te pierniki i się rozpisałam)

      Usuń
    5. Jakie spamowanie, zawsze to miło z kimś w odmętach internetów pogadać xD O pisaniu zawsze spoko, no.
      Nie no, domyślam się, w końcu nudno się pisze tylko o rozsądnych ludziach. Ale wiadomo, jakiś bagaż doświadczeń i w ogóle, a niektórych muszą ich kochanki ratować z opałów... *wymowne milczenie, by wzbudzić wyrzuty sumienia w bohaterze*
      Ja zwykle wtedy przenoszę postaci. Bo na różnych forach czy blogach się ich natworzyło i głupio potem porzucić. To tak niektóre wędrują ze mną od kilku lat, zanim znajdą swoje miejsce w jakiejś historyjce ^^

      Usuń
  6. Przyszłam, zobaczyłam, skomentowałam.
    Wiedz, że czytam, na nic więcej nie licz, komciać umiem tylko, jak coś mi się nie podoba. Tu mi się podoba, więc nie mam się do czego przyczepić, rozumiesz. Mogę Ci zostawić komcia w postaci "fajne, zapro do mnie ;*" ale tego chyba byś nie chciała. Niestety na nic innego zdobyć się nie mogę, bo, jak już mówiłam, po prostu mi się podoba. WIem, bardzo umiejętnie leję teraz wodę i krążę wokół jednego tematu. Ale pomyśl, taki pierwszy-lepszy-potencjalny-czytelnik przyjdzie i zobaczy, że ktoś napisał długiego komcia, więc się wysilił, a skoro się wysilił, to pomyśli też ten potencjalny Twój czytacz, że czytać warto. I zostanie czytaczem na stałe, widzisz, jaka jestem dla Ciebie dobra i pomysłowa? :D
    To, co mi się nie podobało wytknęłam Ci na gg, ale to już wiesz, bo przecież do mnie piszesz, ale ja głupia. No dobrze, to już sobie idę, pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, że dłuższą chwilę nie wiedziałam, w jakie słowa ubrać moją odpowiedź, bo ałtorce takiego dzieua nie wypada stwierdzić:
      Ja jebię.
      Muszę kiedyś napisać coś, co się nie będzie podobało. Wtedy Den raczy komciać ;c Ale to nic, będę nękała na gadu i prosiła o grammar-nazi-betę tego, czego oczy kształconych ludziów nie dostrzegły, o.
      Ja może też jeszcze chwilę poleję wodę na temat lania wody, to wyjdę na taką bardziej ynteligętnę i w ogóle ą ę, to może sobie też przysporzę więcej czytelników. Jesteśmy bardzo złymi ludźmi.
      Ale w ogóle, aż się zastanowiłam nad łacińskim odpowiednikiem tego wstępu. Hm... Veni, vidi... dici? xD No a dla formy z czytaniem... veni, vidi, legi chyba. Ale ja w łacinkę nie umiem ;x

      Usuń
  7. No i co? No ja nic nie mówić, bo prolg być prolog, a więc robić ja w konia.
    Znaczy się napisane bardzo fajnie, bardzo przyjemnie, tylko tak sie zastanwiam - elfy, czy jak inaczej zwać te długouche cosie, to od kiedy rodzą się takie, no wiesz, duże?
    A bo tak sie zastanawiam czy ty w prologu to chcesz bardziej przedstawić narodziny świata utożsamianego z kobietą, czy bohaterki (no co jeszcze nie zajrzałam na podstrony.)... Tak czy siak - mi pasuje, a jakby ten szok po narodzeniu był jeszcze większy, to byłabym w siódmym niebie.
    A tak zawiasem to ja chyba miałam czytac to opowiadani w wersji starej, ale skoro jest nowa - no wiesz ;P
    Poza tym te komentarze powyżej rzeczywiście są niezwykle zajmujące, serio, serio - macie chyba magisterkę z lania wody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda! Do lania wody wcale nie trzeba mieć magisterki, bo uczą tego na każdych studiach! :D Wystarczy przypomnieć sobie o dedlajnie dzień przed oddaniem prac, wtedy człowiek odkrywa w sobie takie pokłady kreatywności i umiejętności podlewania tekstu, że szok.
      A wiesz, ja na gg Nerce zakwestionowałam całą tę narrację, ale czym byłoby opko bez jego aŁtoreczki oraz imperatywu opkowego, który pcha całe opko ku końcowi, hm?
      W ogóle wszyscy zaczynają pisać drugie opko na boku, kur!@#$#%%^$*, nie będę gorsza xD

      Usuń
    2. Przepraszam bardzo, Deneve, każdy ma prawo do Imperatywu Opkowego, Narracyjnego oraz Tru Loffowego przynajmniej raz w życiu! xD Więc pozwól mi mieć ten Imperatyw TU i TERAZ xD
      Pragnę zastrzec, że w sumie ten bum zaczął się od ciebie, psze pani. A skończyło się na tym, że jako ostatnia założyłaś blogaska... xD

      Hm. Bo wiesz, to jest... zamysł. W sensie, tu już się do A. zwracam xD To nie jest elf, mogę zdradzić. Ani żadna inna ludzka/ludzkopodobna istota :3
      Bohaterka. Nie mam żadnych, hm, zapędów do tworzenia drugiego dna w moich opkach, aczkolwiek bywa znajdowane xD To jest bohaterka, a ten niezbyt duży szok wynika z jej, nie bójmy się tego słowa, zajebistości. Ale, nie ma co uprzedzać faktów!
      Nie czytaj w starej, niech cię ręka boska broni, serio xD

      Usuń
    3. Nie trzeba mieć magisterki, ale posiadanie jej sprawia, że jesteście na wższym poziomie niż inni ^^ A poza tym to dzięki za cenne wskazówki :P
      O, będziesz pisać następnego bloga? - to ja chce adres!

      Nearyh: Iii tam teraz to ja czasu nie mam, a najzabawniejsze jst to, że czytałam coś twojego, nawet gdzieś mam jakąś kartkę z gryzmołami, co mi tam nie grało, ale zupełnie nie wiem co to było :D

      A tak na marginesie ta "Nerka" kojarzy mi sie ze sprzedawaniem ogranów na czarnych rynku... Także wolę tego nie wiązać z nickiem, niczyim ^^

      Usuń
    4. Ja odpowiem za tego paskudnego babsztyla: straznik-zycia.blogspot.com, tam się zamelinowała, o!

      O matko. Znaczy, dużego wyboru to nie ma, chyba że dorwałaś się do czegoś z czasów Onetu xD Albo to były stare Granice w takim razie, ale fik, którego zarzuciłam, bo już nie mam siły i mnie to nie bawi. W każdym razie - w obu przypadkach wiem, jakie to straszne było xD

      Hehehehe xD Nerkę wymyśliłam, bo ludzie mieli cholerny problem z tym moim nickiem, to uznałam, że im ułatwię życie. I Nerka się po części przyjęła, a po części zostałam Kiszką... xD

      Usuń
    5. Kiszką. Ślepą Kiszką.
      A. - na Łzach jest podany w ostatniej notce :c
      nie będę tu robić kryptoreklamy!

      Usuń
    6. Już ci ją zrobiłam, pałko...

      Usuń
    7. Myślisz, że czytałam jakiegoś Twojego nędznego komcia, bambaryło? xD
      (nieno dziękuję :c)

      Usuń
    8. Mój przynajmniej miał odpowiednią długość, magistrze lania wody od siedmiu boleści!

      Usuń
    9. No błagam Cię! Ze mną chcesz walczyć na lanie wody i długość komci? Proszę bardzo. Ale potem nie biegaj po blogaskach z płaczem, bo Cię pobiłam. Co to w ogóle ma być, wytykasz swoim komcionautom to, że piszą Ci za krótkie komcie. Może jeszcze zrobisz test na wykwalifikowanego czytelnika, co? Nie, nie rób, bo się pogrążysz.
      W każdym razie ja to już przewód doktorski sobie otworzyłam, nie ze mną te numery, bejbe. Nie bądź taka do przodu, bo Ci tyłów zabraknie i w ogóle. Jak będziesz za bardzo fikać, to odsunę od Ciebie Ivo i wtedy już nie będzie tak zabawnie (a przynajmniej nie dla Ciebie!). Już nie będziesz taka cwana i przed wszystkimi, będziesz musiała się dowiadywać wszystkiego z blogaska, a nie! No. I wtedy w dupę (xD) będziesz mogła sobie wsadzić te wszystkie długości komciów i wytykanie ich.
      W ogóle tak wytykasz mi długość komcia, a teraz sama długich nie piszesz!!! Ten z 12:34, no co to ma być? Pięć słów. PIĘĆ. Czujesz to? Nie sądzę! A ja czuję i to boli moje małe serduszko! Jak śmiesz tak pluć mi w twarz, kiedy sama taplasz się w swojej ślinie pełnej nienawiści!!!!!!!!!!!!11111oneoneeleven

      Teraz Ci pojechałam! O!

      Usuń
    10. Decydując się nie zniżać do twojego poziomu, by zachować czas na rzeczy ważniejsze niż bezprzedmiotowe dyskusje z tak niekulturalną osobą, pragnę poinformować, że jeśli coś ci się nie podoba, w prawym górnym rogu masz taki magiczny czerwony krzyżyk, który z pewnością szybko poratuje twoje strudzone jestestwo.
      Nikt także cię tu siłą nie trzyma, a tym bardziej nie zmusza, byś ze mną współpracowała przy poprawianiu tekstów. Mogę także przestać komciać twoje marne opowiadanka, skoro cię to nie zadowala, pani Wielka Pisarko Od Siedmiu Boleści. Ponadto nie życzę sobie takiej potwarzy na moim blogasku i generalnie kultury trochę, kurwa, jeśli chcesz komciać moje opeńko albo moje komcie komciać!
      Nie ma sensu robić testu, bo i tak byś go nie zdała, a wobec innych nie mam najmniejszych wątpliwości, że są wykwalifikowanymi czytelnikami. U ciebie nigdzie certyfikatu nie widziałam, więc wyjdź z internetów, i tak jesteś na nie za stara.

      I co, zatkao kakao, panie Paździoch?

      Usuń
    11. Nie, bo mój komć miał 197 wyrazów, a Twój tylko 152 xD

      Usuń
    12. Matematyka boli, psze pani xD

      Usuń
  8. Daję znać, iż przeczytałam, jednak nie umiem komciać Twoich tekstów ;_; Jak się przyłożysz, są naprawdę dobre, nawet świetne. Tyle.
    Chociaż jest jedna rzecz, która mi się w powyższym tekście absolutnie nie podoba. Czy tylko ja mam wrażenie, że w opisach postaci oraz otaczającego ją świata panuje... przepych? Wszystko jest cukierkowo idealne. Początek był genialny (wyłapałam może jedno powtórzenie, ale byłam tak zaczytana, że już nawet nie pamiętam, gdzie się znajdowało), a potem, kiedy zbliżałam się do końca, mina odrobinkę mi zrzedła. Chyba nie przywykłam do baśni (świat na razie przypomina bajkową krainę. Żadnych spróchniałych konarów, zdechłych królików pod krzakiem czy chociażby połamanych gałązek zalegających na ściółce, fe!).
    Och, ale kochany przez nas motyw chodzącego drzewa, przywodzący na myśl "Magiczny Miecz. Legendę Camelotu", podbił moje serce! <3

    Rzekłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie umie komciać moich tekstów, wtf. Pójdę się pociąć... nitką dentystyczną ;_;
      Och, Lostar baśnią z pewnością nie jest. O to możesz być spokojna. Zwłaszcza kiedy zbliżymy się do Perrianu albo kiedy dłużej pobędzie się w Funnahu, który był opisywany. The point is, jak tam było wyżej napisane, to czas Wielkiego Wybuchu, kiedy magia wylewa się na ziemię i albo ją niszczy, albo odnawia. A ponieważ to Pierwszy Wielki Wybuch (podczas niego powstała w ogóle rasa Przeklętych), to ziemia wygląda jak po niezłym liftingu xD Zauważ też, że to był ledwie początek, a bohaterka-nie bohaterka spędziła w lesie pięć minut. Przez pięć minut można się pozachwycać i dopiero potem wdepnąć w gówno... xD
      Taaaak, uciekające drzewa <3 Nazywają się matany i je uwielbiam, są urocze :3

      Usuń
  9. Hej, właśnie tu trafiłam :) I, co tu więcej mówić, idę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i zapraszam, widok komentarzy od ciebie był przyjemnym szokiem! ^^

      Usuń
  10. Z wielką przyjemnością czytało mi się ten tekst, a historia z pewnością zachęca do przeczytania dalszych rozdziałów. Piękne opisy i metafory!
    Piszę swój adres przy okazji : fantasy-story-by-allyss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, dziękuję za miłe słowa... no i zachęcam do dalszego czytania w takim razie!

      Usuń
  11. Znalazłam! <3 Niesamowicie interesujący polog! :) Przeczytałam sobie jeszcze raz i znowu jestem zachwycona! :3 Idę czytać kolejne rozdziały...:)

    OdpowiedzUsuń